Szanowny Panie Ministrze! Reforma systemu emerytalnego, jako część systemu zabezpieczenia społecznego w Polsce, miała służyć nie tylko jego zracjonalizowaniu, ale też spowodować ograniczenie wydatków z budżetu państwa. Urzeczywistn

Interpelacja w sprawie pominięcia robót budowlanych w wykazie prac szkodliwych uprawniających do wcześniejszej emerytury

   Szanowny Panie Ministrze! Reforma systemu emerytalnego, jako część systemu zabezpieczenia społecznego w Polsce, miała służyć nie tylko jego zracjonalizowaniu, ale też spowodować ograniczenie wydatków z budżetu państwa. Urzeczywistnianie tego słusznego w swym założeniu przedsięwzięcia, niestety, zaowocowało również konsekwencjami, których zaakceptować nie można. Jedną z nich jest pozbawienie kilku milionów osób pracujących w szkodliwych warunkach prawa do wcześniejszej emerytury.    Tak orzekła Komisja Ekspertów Medycyny Pracy. Tabele ˝A˝ i ˝B˝ zamieszczone w raporcie, opublikowane w kwietniu 1999 r., mają od tamtego dnia wpływ na życie setek tysięcy osób. Komisja skrupulatnie opisała każdą pracę i maksymalny okres zatrudnienia w danym rodzaju pracy, który nie spowoduje ujemnych skutków dla pracownika; musiała jednak przyznać, że są prace, w których zdrowie i bezpieczeństwo pracowników jest zagrożone, mimo stosowania wszelkich możliwych środków zapobiegawczych. Dotyczy to prac wykonywanych pod ziemią, na morzu czy w powietrzu. Uwzględniła także prace, w czasie których pracownik jest narażony na równoczesne działanie hałasu, gorąca lub zimna, wibracji, gazów toksycznych czy zapylenia. Bezdyskusyjne prawo do wcześniejszej emerytury eksperci przyznali m.in. kierowcom autobusów, maszynistom pociągów i metra, pilotom i oficerom nawigacji, natomiast odebrali je m.in. nauczycielom, włókniarkom, twórcom oraz pracownikom budownictwa i przemysłów pokrewnych. Co ciekawe, wśród autorów ekspertyz (w sensie instytutów i osób) bagatelizujących szkodzące zdrowiu warunki pracy, np. w budownictwie, oświacie, przemyśle lekkim itp., znajdują się autorytety, które w latach 1980-1983, pracując w podobnej materii, zajęły diametralnie inne stanowisko. Czy taką zmianę wymusiła zmiana ustroju?    Związkowcy reprezentujący interesy pracowników mających utracić prawo do wcześniejszych emerytur przez kilka miesięcy starali się udowodnić, że komisja ekspertów pomyliła się. Ta jednak twardo broniła swojego stanowiska. Powołana, by przyczynić się do sfinalizowania reformy emerytalnej w określonym sektorze, sama zaprezentowała się jako twór mało reformowalny i odhumanizowany. Powołani w jej skład eksperci medycyny pracy - a więc ludzie nauki - okazali się odporni na argumenty i bagatelizujący fakty. Sama procedura odwołań była absurdalna, gdyż od decyzji komisji ekspertów można się było odwoływać do tejże samej komisji, która stała się przez to instytucją samą w sobie. Na 66 odwołań złożonych do 31 sierpnia 1999 r. komisja uznała zaledwie 9. Czy o to chodziło? Czy reforma emerytur, zamiast służyć polepszeniu sytuacji pracowników, ma sprzyjać ich wykańczaniu?    Do mojego biura poselskiego ciągle napływają listy pełne oburzenia z powodu całkowitego pominięcia przez komisję czynników zagrażających zdrowiu pracowników budownictwa i szeroko pojętego przemysłu materiałów budowlanych. Dlaczego tak się stało, skoro szacowne gremium eksperckie zechciało kompleksowo i ze zrozumieniem potraktować prace w górnictwie, hutnictwie, w przemyśle koksowniczym, na morzu i w powietrzu, a także w rolnictwie i leśnictwie? Odpowiedź wydaje się prosta: działy te mają swoje instytuty pracy: górnictwo i hutnictwo (Sosnowiec), przemysł chemiczny i włókienniczy (Łódź), gospodarka morska (Gdynia) oraz rolnictwo i leśnictwo (Lublin). Bardzo łatwo można było skorzystać z gotowych ekspertyz. W tym aspekcie problemami branży budowlanej nikt się nie zajmuje. Jedyna zdolna do tego placówka budowlana - Ośrodek Medycyny Pracy - uległa likwidacji. Przebieg konsultacji ukazał też lepszą skuteczność argumentów przedstawianych przez dobrze zorganizowane i silne społeczności branżowe, mogące realnie zakłócić spokój obecnej koalicji rządowej. Pozostałe mniej groźne i rozproszone branże zostały potraktowane ˝po macoszemu˝.    Z lektury raportu Komisji Ekspertów Medycyny Pracy można wyciągnęć kuriozalne wnioski: że spawanie łukowe w przemyśle stoczniowym szkodzi, a w budownictwie nie, że długotrwała praca piłą łańcuchową w leśnictwie powoduje chorobę wibracyjną, a praca młotem pneumatycznym i nechanicznymi narzędziami ubijającymi w budownictwie - nie, że w przemyśle chemicznym występują prace z wymuszoną pozycją ciała i utrudnioną wentylacją, a w budownictwie lastrykarz, posadzkarz czy malarz pracują w warunkach komfortowych. Co więcej, komisja pośrednio przekonuje, że prace na wysokościach w budownictwie są zdrowe, w przemyśle wapienniczym nie ma zagrożenia pylicą, nabyte w trakcie pracy choroby reumatyczne w ogóle w Polsce nie występują, a choroby stawów posadzkarzy są czymś marginalnym.    Oto przykład stosowanej przez komisję argumentacji na ˝nie˝: ˝Opracowany przez komisję wykaz nie obejmuje prac wykonywanych w szkodliwych warunkach, gdzie pracownicy narażeni są na działanie czynników chemicznych czy pyłowych w wyniku przekroczenia dopuszczalnego poziomu stężenia substancji szkodliwych. Stosowanie w tych przypadkach obniżonego wieku emerytalnego jako formy profilaktyki jest niezgodne z prawem. Pracodawca powinien bowiem zapewnić pracownikom bezpieczne i higieniczne warunki pracy, w których nie są przekraczane dopuszczalne normy stężeń lub natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia. Absurdalność sentencji zawartej w powyższym zdaniu (bo dlaczego jednych pracodawców komisja rozgrzesza, a innych zobowiązuje do zapewnienia ˝bezpiecznych i higienicznych warunków pracy˝?) idzie w parze z utopią takiego zobowiązania. Każda z tych przykładowych kwestii podważa merytoryczną jakość opracowania eksperckiego i jego entuzjastyczna aprobata ze strony resortu pracy może budzić przynajmniej zdziwienie.    Z danych GUS oraz Państwowej Inspekcji Pracy wynika natomiast, iż 17 na 1000 pracowników budownictwa jest zatrudnionych w warunkach zagrożenia zdrowia, wynikającego z oddziaływania czynników materialnego środowiska pracy, 49 na 1000 - przy pracach uciążliwych oraz 10 na 1000 w zagrożeniu spowodowanym maszynami szczególnie niebezpiecznymi. Blisko 40 tys. budowlanych posiadało uprawnienia wynikające z pracy w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze, 60 tys. otrzymywało dodatki pieniężne z powodu złych warunków pracy, prawie 9 tys. korzystało z dodatkowych urlopów, zaś około 2 tys. - ze skróconego czasu pracy.    Liczba wypadków w roku 1997 wynosiła 14,7 na 1000 i choć dwukrotnie niższa niż w górnictwie była prawie równa wskaźnikowi dla zakładów przemysłowych, jednakże wskaźnik wypadków śmiertelnych - 0,2 na 1000 - był prawie dwukrotnie wyższy niż w górnictwie (0,11 na 1000), a prawie trzy i półkrotnie niż w przemyśle (0,06 na 1000). Przyczyn tego jest wiele, ale nie można zapominać, że praca w budownictwie wymaga szczególnych dyspozycji zdrowotnych, zarówno w odniesieniu do zdrowia fizycznego jak i psychicznego.    W wyniku wcześniej zaprezentowanego stanowiska komisji ekspertów przedstawiciele branży budowlanej przekazali jej projekt zawierający wykaz 39 prac w szczególnych warunkach, które powinny uprawniać do niższego wieku emerytalnego (jest wśród nich 21 prac według rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 7 lutego 1983 r., § 3 i 4 (DzU nr 8, poz. 43, z późn. zm.), oraz uzasadnienie specjalistów z zakresu medycyny pracy. Mimo zapewnień minister Lewickiej (pismo z dnia 15 listopada 1999 r.), że komisja zaleciła dodatkową ekspertyzę oraz że ostateczna decyzja dotycząca prac występujących w budownictwie zostanie wkrótce podjęta, jak do tej pory nie ma odzewu i dowodów poważnego potraktowania.    Z prowadzonych od roku negocjacji związków zawodowych ze stroną rządową nic nie wynika. Mówiło się o sprawach mało istotnych, a rozmowy toczyły się pod dyktando pani minister Ewy Lewickiej i zmierzały do wytyczonego przez nią celu. Koncentrowano się na kwestiach czysto formalnych. Mało było w nich miejsca na opinie tych, których skutki rozmów będą dotyczyć. Generalnie bez dużego ryzyka można stwierdzić, że tzw. konsultacja społeczna okazała się fikcją.    Nieuwzględnienie w rządowych propozycjach emerytalnych niemal wszystkich prac związanych z budownictwem nie ma jakiejkolwiek podbudowy merytorycznej. Do wymienionych wyżej przyczyn tego stanu rzeczy pozwolę sobie dodać przypuszczenie, iż Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, licząc na naturalne rozproszenie środowiska budowlanych, chce jego kosztem przysporzyć oszczędności rządzącej koalicji.    Nierespektowanie argumentów związków zawodowych i liczenie się resortu tylko z silnymi grupami pracowniczymi należy ocenić jako niemoralne i destrukcyjne.    Liczę na gotowość pana premiera do konstruktywnego potraktowania postulatów środowisk pracowniczych skrzywdzonych arbitralnym werdyktem Komisji Ekspertów Medycyny Pracy. Oczekuję także wyczerpujących odpowiedzi na następujące pytania:    1. Dlaczego Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w kwestii emerytur pomostowych pozorowało jedynie dialog z partnerami społecznymi? Czy jedynym powodem takiego postępowania są ˝oszczędności˝ finansowe? Kto i z jakich powodów narzucił taki tryb postępowania?    2. Dlaczego komisja ekspertów, oceniając zdrowotne konsekwencje wykonywania zawodu, mimo odmiennych deklaracji wzięła pod uwagę zależności branżowe, pomijając istotę i uwarunkowania konkretnego zawodu poza daną branżą?    3. Dlaczego zapowiedziana przez panią minister Ewę Lewicką (pismo z dnia 15 listopada 1999 r.) dodatkowa ekspertyza dotycząca branży budowlanej - w świetle informacji przewodniczącego komisji ekspertów - przyjęła formę cząstkowych propozycji pana dr Mieczysława Pałki, dotyczących pozyskiwania minerałów, produkcji ceramiki i ręcznego układania asfaltu?    4. Jakie powody uniemożliwiają rzetelną analizę prac budowlanych i dlaczego nie powołuje się kompetentnego ˝podstolika˝ budowlanych?    5. Dlaczego własne opracowania budowlanych i ekspertyzy specjalistów branżowych pozostają bez należytego merytorycznego odzewu ze strony resortu i komisji ekspertów?    Z wyrazami szacunku    Poseł Zbigniew Janowski    Warszawa, dnia 28 marca 2000 r.





tanie dzwonienie do polski najlepszy oferujący koszulki sklep w sieci - super koszulki akademia asan joga ruch, oddech, relaks monety nbp polskie stare monety Ogrodnictwo i rolnictwo